|
MITHLOND Tolkien + fantastyka + historia = mieszanka wybuchowa? ;)
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Lexi
Cumowniczy
Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Falas... niezmiennie
|
Wysłany: 19 Wrzesień 2005, 20:57 Temat postu: Andreth i Aegnor - wielka miłość? No, nie wiem... |
|
|
Jak to właściwie jest z ową wielką miłością Aegnora do Andreth? Wiem, że Andreth kochała Aegnora-elfa i pozostała wierna tej miłości. A on? Czy jego uczucie zasłużyło sobie na zaszczytne miano miłości? Mam poważne wątpliwości. Aegnor stchórzył. Przerosła go odpowiedzialność.
Finrod, rozmawiając z Andreth, próbuje go bronić, ale nie ma racji. Co więcej, wydaje się, że sam Finrod nie jest przekonany o racjach swojego brata, chociaż ładnie je wykłada. Zresztą Andreth, chyba też nie przekonał.
U mnie Aegnor jest na straconej pozycji, czyli innymi słowy, nie lubie go . Może jednak ktoś jest odmiennego zdania i szepnie słówko w jego obronie. Osobiście bedę trzymać z ciskającymi gromy na Aegnora
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Glorfeadel
Komanderator
Dołączył: 14 Cze 2005
Posty: 227
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Nan Elmoth
|
Wysłany: 26 Wrzesień 2005, 16:18 Temat postu: |
|
|
Ja mam mieszane uczucia związane z tym całym "związkiem" Aegnora i Andreth. Fakt, trudno nazwać "miłoscią" stosunek Aegnora do Andreth. Ale ale... Przeciez elfowi trudno jest zaangazować się w poważny związek w czasie który dla nich jest jedynie krótką chwilą, a dla ludzi całym życiem. Wspomnę przypadek Thingola, który "zakochując się" w Melianie (uczucie spadające jak grom z jasnego nieba, spontaniczne) spędził w tym nieszczęsnym Nan Elmoth ileś tam lat... Z drugiej strony, drażni mnie zachowanie Aegnora - mam na myśli to, że w pewnym sensie wykorzystał Andreth. Jedna cudowna noc spędzona razem, a potem wspaniałe wspomnienia na resztę długiego życia - całkiem wygodne... Z punktu widzenia ludzkiej kobiety Aegnor faktycznie zachował się infantylnie, stchórzył. Z punktu widzenia elfa angażowanie się w taki związek jest sprawą beznadziejną i bezsensowną. Pat. W ogóle cała dysputa między Andreth a Finrodem (zgadzam się co do tego że facet broni swoich racji dość nieudolnie) ma chyba na celu podkreślenie różnic między dwoma rodami Eruhinich i niemożność utworzenia szczęśliwego związku elfa i ludzkiej kobiety. W historii Śródziemia były co prawda przypadki małżeństw między elfkami a ludźmi, ale zwróćcie uwagę że większość z nich była specyficzna - były to osoby odgrywające kluczowe role w dziejach Ardy i nie ma co ukrywać, że ich los był uprzywilejowany (nie wiem czy to dobre określenie...). Wyjątkiem jest chyba tylko związek Nimrodel i przodka Imrahila z Dol Amroth (nie pamiętam jak mu tam było), ale nie pamiętam dokładnie tamtej historii więc teraz trudno mi się wypowiadać.
Tyle na razie. To be continued...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Amor
Adminirał
Dołączył: 14 Cze 2005
Posty: 152
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: 26 Wrzesień 2005, 17:07 Temat postu: |
|
|
Mi się z kolei nasów taka myśl.. Elf moze zrezygnować z długowieczności, za to człowiek nie może jej dostać. Jakie znacie przypadki mieszanych zwiazków? Elf i kobieta człowiek, czy elfka i ludzki facet? Może coś przeczyłem, ale większość to była ta druga opcja.. Moze po prostu faceci elfy byli niezdolni do takich poświęceń? Może nie potrafili pokochać kogoś z młodszych dzieci Eru tak bardzo żeby zrezygnować dla nich z radosci życia?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Elsilwen
Komanderator
Dołączył: 14 Cze 2005
Posty: 210
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: 28 Październik 2005, 16:19 Temat postu: |
|
|
Aegnor to dupek... Serio,ale ja widze tu nie tyle rożnicę ras ale płci... do tej pory to kobiety były gotowe sie poświęcać. Luthien, Arwen, Idril... Każda z nich pokochała człowieka. Splotła z nim swój los. Każda oprocz Idril straciła wszystko z przywilejów swojej rasy. Widać w jedynym przypadku odwrotnym, kiedy to facet miał nagiac karku - tego nie zrobił. Proste , łatwe i przyjemne. Zresztą - jak do tej pory :]
Rozumiem, że elf nie mógł się pogodzić ze smiercią bliskich, nie mógł z powodu żalu i tęsknoty wiązać się z człowiekiem, bo ból po jego stracie był rozdzierający... Tylko sorki, czy człowiek potrafi przez to przejść bez mniejszego szwanku niż elf ???? Czy człowiek nie cierpi tak samo kiedy umiera jego bliski? Aegnor mogł żyć z Andreth. Po jej śmierci mogl żyć sam z pięknymi wspomnieniami jako wdowiec ( o ile nie odwaliłoby mu jak Finwemu ) w każdej chwili mogł odejsć do Sal Mandosa, gdyby ból i żal okazały się za duże... Tu nie chodziło o ból rozstania, ponieważ na mój "babski" rozum do rozstania juz doszło i do bólu również... zostawił ją, odeszedł. Chodziło o starość... o to,że Andreth zrobi się stara,zgarbiona,niezdolna do życia i korzystania z niego... o to, że bedzie brzydka i pomarszczona, a piekny elf nie wyobraza sobie dzielenia z kimś takim nie tylko zycia... Może ma za mało wyobraźni by widzieć ją ciągle młodą i piękną, może za mało w nim Miłości do niej. Elf chciał mieć wszystko ciągle takie jakie widział i wziął za pierwszym razem. Nie mógl ścierpieć, że coś mija, zmienia się... Człowiek miał więcej pokory,godził się z nieuniknionym,brał z życia jak najwięcej dopóki mógł i dawał innym jak najwięcej mógł - choćby Miłość jaką dała Aegnorowi Andreth poświęcając się.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Lexi
Cumowniczy
Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Falas... niezmiennie
|
Wysłany: 30 Październik 2005, 00:13 Temat postu: |
|
|
Elsilwen napisał: |
Aegnor to dupek... |
hehe pieknie , ale popieram w całej rozciągłości
Glorfeadel napisał: |
mam na myśli to, że w pewnym sensie wykorzystał Andreth |
w żadnym "pewnym", wyorzystał perfidnie i z premedytacją, beztrosko podeptał jej ludzką naturę, traktując całą tę znajomość wyjątkowo egoistycnie. Jemu dość było do szczęścia miłych wspomnień. Jej przeżytych razem dni. Jak zachował się Aegnor? Ano "ja mam już to co chciałem więc, pa a ty teraz rób sobie z tym co chcesz". Żadne to usprawiedliwienie, że już nigdy nie pokocha innej. Niczego bowiem w imię tego się nie wyrzekł. Elfy kochały raz na całe życie, wyjątek od tej reguły był jak wiadomo tylko jeden.
Amor -> z jakiej to radości zrezygnował Aegnor? Na mój gust, to spakował włąśnie tę radość w kieszeń i ulotnił się z nią niczego nie tracąc. Z bagażem tej przygody została Andreth z całe wsparcie mając jedynie własną silną psychikę. Ona przyjęła jego zasady i o ile mi wiadomo nie związała się z nikim do końca swego życia. Jesteśmy ludźmi i wiemy, że to co dla elfa było naturalne dla człowieka było dużym wyrzeczeniem. Nie do końca się zgadzam, że elfy nie uiały godzić się ze śmiercią. Wielu z nich odchodziło by nie pojawić się już więcej pośród żywych. Nie wszyscy przecież mogli nawet po jakimś czasie opuścić Sale Milczenia. Wielu z nich pozostaje tam do końca Ardy, a wielu więcej nigdy tam nie trafi. Zatem rozstanie do końca świata nie jest czymś czego elfy nie znają.
Dla mnie Aegnor jest po prostu emocjonalnym niedołęgą... dupek
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Glorfeadel
Komanderator
Dołączył: 14 Cze 2005
Posty: 227
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Nan Elmoth
|
Wysłany: 27 Listopad 2005, 17:05 Temat postu: |
|
|
Els napisał: |
Chodziło o starość... o to,że Andreth zrobi się stara,zgarbiona,niezdolna do życia i korzystania z niego... o to, że bedzie brzydka i pomarszczona, a piekny elf nie wyobraza sobie dzielenia z kimś takim nie tylko zycia... Może ma za mało wyobraźni by widzieć ją ciągle młodą i piękną, może za mało w nim Miłości do niej. |
Zgodzę się co do tego, że było w Aegnorze za mało miłości do niej. Nie uważam go za dupka za to, że opuścił Andreth, ale za to, że nie potrafił jej powiedziec wprost "sorry babka, niestety nie mogę dać Ci tego czego oczekujesz"
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Elsilwen
Komanderator
Dołączył: 14 Cze 2005
Posty: 210
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: 15 Czerwiec 2006, 12:11 Temat postu: |
|
|
No tak Glor trochę racji masz... Tylko nie o "móc czy nie móc" tu chodzilo...Aegnor mógl dać jej wszystko tak jak ona mogła dac jemu. Aegnor po prostu nie chciał jej tego dać,nie chciał sprobować...Skreślił ten związek. To cos na kształt " albo mieć wszystko albo nic" ... więc jedyne czego Aegnor nie mógł, to wziąć od tego związku wszystkiego co chciał, ale chyba nie na braniu bycie z kimś polega, prawda? Trzeba też coś dawać i nie myśleć jedynie o swoich wygodach i pragnieniach. Cóż okazało się że kolejny elf jest cholernym egoistą i tyle. W taki sposób to widzę.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Oleczka26
Pokemon
Dołączył: 30 Cze 2016
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: 30 Czerwiec 2016, 17:50 Temat postu: Aegnor i Adreth |
|
|
hej,
chciałam Wam sprostować historie Aegnora- Aegnor jako Noldor Prince nie mógł poślubic NIKOGO podczas wojny- zasady z Pierwszej ery.
Elfy nie uznają ślubu przedmałżeńskiego, z tego co wyczytałam z książek które nie są dostępne na rynku polskim -pozostałej jej wierny, ale Andreth jako śmiertelniczka nie została odrodzona jak Aegnor który zginął razem z bratem podczas wojny.
Elfy miały zakaz zawierania ślubów podczas wojny,pewnie z racji tego że mogą w każdej chwili umrzeć.
A wiem że Elfy jak Krasnolody wybierają tylko raz swoje drugie połówki.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|